Jest piątek, godzina 16:00. Skrzynka odbiorcza jest pełna. Raporty patrzą na ciebie, jakby wyrzucały ci bezczynność. Rozumiesz, że musisz pracować. Zamiast tego kursor znajduje się nad zakładką, mając nadzieję, że Wi-Fi nagle przyniesie Ci coś interesującego.
A co by było, gdyby to „coś” nie było memem? A co, jeśli byłoby to bezpośrednie połączenie z ogromną biblioteką zapomnianych gier wideo? Żadnych emulatorów. Brak plików BIOS. Koniec z przeszukiwaniem dziwnych forów w poszukiwaniu pliku .ROM, który może być złośliwy. Tylko karta przeglądarki i nostalgia.
Brzmi jak fantazja na piątkowe popołudnie. I szczerze mówiąc, jest to okropne dla Twojej produktywności.
Ukryty klejnot archiwum internetowego
Archiwum internetowe po cichu podjęło jedno z najważniejszych działań w zakresie ochrony zasobów cyfrowych ostatniej dekady. Od 2013 roku w dziale Console Living Room katalogowane są tytuły wyczerpane. Ale na tym nie poprzestali.
Do 2014 roku dodali setki gier zręcznościowych.
To nie tylko muzeum. To jest grywalne archiwum. Możesz uruchomić Mortal Kombat bezpośrednio w przeglądarce Chrome. Możesz unikać pikseli w Street Fighterze. Możesz przegapić Champion Baseball.
Dla fanów komputerów PC biblioteka MS-DOS obejmuje wczesną erę dysków twardych lat 90-tych. Szlak Oregonu. SM. Pac-Man. Golf PGA Tour. Gry, które zdefiniowały Twoje weekendy w dzieciństwie, są teraz na wyciągnięcie ręki.
„Jeśli szukasz sposobu na zabicie godziny podczas przechadzki ścieżką wspomnień, wystarczy, że masz połączenie z Internetem”.
To takie proste. Wpisujesz adres URL. Grasz. Ignoruj swoją prawdziwą pracę przez następne czterdzieści pięć minut.
Polityka przechowywania
Oto rzecz. Sukces Internet Archive jest anomalią. To nie jest standard. W rzeczywistości zachowywanie gier wideo jest prawnym i technicznym polem minowym.
Większość klasycznych gier wymaga do działania emulatora. Emulatory to oprogramowanie symulujące sprzęt starszych konsol, takich jak Sega Genesis lub Nintendo 64. Jednak emulacja jest złożona.
Szybkość ma znaczenie. Jeśli emulator będzie działał zbyt szybko, rytm gry zostanie zakłócony. Napięcie znika. Deweloperzy zauważyli, że „skuteczny” emulator może w rzeczywistości zniszczyć artystyczne zamierzenia kodu źródłowego.
Potem jest koszmar praw autorskich.
Prawa do gier są fragmentaryczne. Studio może stworzyć grę. Wydawca kupuje studio. Konglomerat kupuje wydawcę. Tymczasem licencjonowanie postaci takiej jak Batman zachowuje prawa w ramach odrębnego podmiotu prawnego. Oficjalne ponowne wypuszczenie tych gier to biurokratyczny koszmar. Obecnie studia nie mają systematycznego sposobu na sprzedaż starszych tytułów publiczności.
Dlaczego to jest ważne?
Archiwum internetowe omija ten korek. Chronią te artefakty nie dla zysku, ale dla historii.
Dowodzą, że media cyfrowe degradują się, jeśli nikt ich aktywnie nie wspiera. Konsole popadają w ruinę. Płyty ulegają pogorszeniu. Serwery są wyłączane. Bez scentralizowanego wysiłku znikają całe epoki kultury interaktywnej.
Więc tak. Możesz już grać w Street Fighter w swojej przeglądarce. To nic nie kosztuje. Jest to „warunkowo” legalne (dzięki argumentom dotyczącym dozwolonego użytku i statusowi Archiwum non-profit). To genialne rozwiązanie dla zepsutej branży.
Ale nie mów o tym swojemu szefowi.
Granica między „konserwacją cyfrową” a „odkładaniem spraw na później” jest cieńsza, niż myślisz. A w piątek o 16:05 prawdopodobnie nie będzie Cię to obchodzić.
