Korony.
Dziwne formacje w kształcie pierścienia znajdują się na powierzchni naszej najbliższej planetarnej sąsiadki. Wyglądają nietypowo.
Być może jednak są one kluczem do odkrycia tajemnic ukrytych pod grubą, duszącą skorupą Wenus. Przez wiele lat jego głębiny pozostawały czarną skrzynką. Niezrozumiały. Teraz Anna Gulcher przygotowuje to pudełko do otwarcia.
Gulcher jest geofizykiem i planetologiem na Uniwersytecie we Fryburgu w Niemczech. Analizuje stare dane, czyli obrazy radarowe ze statku kosmicznego Magellan należącego do NASA, z którym w 1994 roku utracono łączność. Stare dane, ale świeże spojrzenie. Jej zespół stworzył modele 3D największych koron, aby odwzorować tajemniczą geodynamikę Wenus.
Dane mówią
Radar Magellana dał nam topografię, a następnie sygnatury grawitacyjne.
Zespół odkrył bazę danych zawierającą 741 koron rozmieszczonych na całej planecie. Nie są jednorodne. Niektóre są duże, inne małe. Niektóre znajdują się nad uskokami, inne nie. Różnorodność jest niesamowita. Sugeruje to, że pojedynczy mechanizm nie mógł stworzyć ich wszystkich na raz.
Co wtedy? Cała gama procesów dynamicznych.
„Uważamy, że jest to w zasadzie powierzchniowy objaw gorącego pióropusza unoszącego się z wnętrza planety” – mówi Gulcher.
Gorący materiał unosi się. Kora zwiotcza. Tworzy się pierścień.
Jest to ważne także dla Ziemi. Jeśli zrozumiemy, jak Wenus się porusza (lub nie), możemy uzyskać nowy wgląd w historię naszej własnej planety. Gulcher i jej współpracownicy twierdzą, że ich praca ujawnia prądy wznoszące gorącego materiału płaszcza pod 52 konkretnymi koronami. Jest to najmocniejszy jak dotąd dowód na istnienie różnego rodzaju procesów płytektektonicznych związanych z takimi pióropuszami.
Ale jest niuans. Aktualne dane dotyczące grawitacji nie uwzględniają niektórych aktywnych sygnałów tektonicznych. Aktywności może być znacznie więcej, niż nam się wydaje. Czy brakuje nam większości?
Skąd pochodzą pierścionki?
Forma odsłania istotę. Formacje okrężne implikują przyczyny okrężne.
Gulcher wskazuje na pióropusze magmy. Są gorętsze niż otoczenie. Gdy się podniosą, wypychają korę w górę. To wyniesienie tworzy te same pierścienie, które widzimy z kosmosu.
W tym miejscu wchodzi w grę konwekcja płaszcza. Warstwa skalna pomiędzy jądrem a skorupą porusza się. Rozprzestrzenia się. Powoduje to przemieszczanie się materiału w kierunku poziomym. To powolny, wyczerpujący cykl wznoszenia się i opadania skał trwający miliardy lat.
Prowadzi to do ważnego pytania w naukach o planetach: czy Wenus miała kiedyś tektonikę płyt taką jak Ziemia?
Na Ziemi – tak. Litosfera jest podzielona na gigantyczne, poruszające się płyty. Zderzają się. Trzęsą się. Wybuchają.
To powoduje recykling węgla.
Na tym polega różnica.
Woda jest wszystkim
Ziemia miała szczęście. Mamy oceany.
Oceany te stworzyły hydraty skały. Kamienie nasycone wodą. Stają się miękkie. Giętki. Można je łatwo podzielić na płyty tektoniczne. Umożliwia to skuteczny powrót węgla do płaszcza. To ustabilizuje atmosferę.
Wenus?
Najprawdopodobniej nie było tam oceanów. Być może nigdy nie istniały tam duże zbiorniki wodne. Oto sedno. Mamy nadzieję, że nadchodzące misje położą kres tym sporom.
Bez wody Wenus nie ma smaru niezbędnego do prawdziwej tektoniki płyt. Kamień pozostaje solidny. Węgiel jest słabo przetworzony. Zamiast tego planeta prawdopodobnie opiera się na ograniczonych procesach odnowy powierzchni. Być może jest to „stagnacyjna pokrywa” przerwana przez wybuchy przemocy koronowej.
Ciemne lustro
Gulchera niepokoi nie tylko brak danych.
Podobieństwa są niepokojące.
Wenus jest pod wieloma względami podobna do Ziemi. Mniej więcej tego samego rozmiaru. Ta sama masa. Ale różnice w historii geologicznej są fundamentalne. Przy obecnych danych nie można w pełni wyjaśnić, dlaczego dwie tak podobne planety ewoluowały tak odmiennie.
„Mogą wyglądać tak podobnie na zewnątrz, a jednocześnie tak się różnić.”
Tektonika płyt działa na Ziemi nieprzerwanie od 3 miliardów lat. Ona uwalnia ciepło. Ona przetwarza materiał. Umożliwiła pojawienie się inteligentnego życia. Wenus? Wciąż tajemnica.
Ale nowe poglądy już się na to przygotowują.
Misje VERITAS i EnVision przygotowują się do startu. Mapują podpowierzchnię z niespotykaną dotąd szczegółowością. Rozwiążą topografię i grawitację w sposób, którego Magellan nie jest w stanie.
Zobaczymy pęknięcia. Zobaczymy pióropusze.
Musimy po prostu poczekać i zobaczyć, co to wszystko oznacza.
