Nauka o miłości wreszcie bierze głęboki oddech

21

Para pochyla się ku sobie. To tylko kwestia czasu, zanim dojdzie do pocałunku w hotelowym lobby. Mentalnie jestem gdzieś daleko. Moim celem jest delikatnie oświetlony pokój w Edynburgu, pachnący kawą i pogrążony w napięciu pierwszej randki. Towarzystwo Królewskie nazwało to spotkanie „Miłością. Zarówno w rzeczywistości, jak i w teorii”.

Potrzebowałem tylko jednej rzeczy. Odpowiedź na główne pytanie: czym jest miłość?

Przez czterdzieści osiem godzin biolodzy ewolucyjni, neurobiolodzy i psychologowie próbowali udzielić tej odpowiedzi. Oczywiście skupiono się na romantycznej miłości. Było to pierwsze spotkanie w historii, podczas którego tak wielu czołowych ekspertów zebrało się w jednej sali, aby porozmawiać o miłości. Podczas konferencji płakał Adam Bode z Uniwersytetu w Melbourne. Martwi się o to emocjonalnie. I być może całkiem słusznie.

— To naprawdę wielka sprawa — powiedział Nik, a w jego oczach napłynęły łzy.

Naukę o miłości zawsze uważano za żart. Albo, co gorsza, niewidoczny. Nik nazywa to „miękką” nauką. Jest niedofinansowana i ignorowana. Istnieje silne wrażenie, że badanie serc nie jest poważną pracą. Ale teraz najstarszy instytut naukowy na świecie przeznacza na to środki. Nagle zaczęło to mieć znaczenie. Albo zaczyna to mieć.

Zdefiniowanie miłości jest trudniejsze niż jej znalezienie. Marta Kowal z Uniwersytetu Wrocławskiego zauważyła, że ​​naukowcy wciąż nie mogą dojść do porozumienia nawet w podstawach. Niektórzy myślą, że to tylko emocje. Podobnie jak radość lub smutek. Wydaje się to subiektywne. Ona jest irracjonalna.

„Zainteresowałem się miłością” – wyjaśnił Nik, „ponieważ zakochałem się w kimś, w kim nie powinienem się zakochiwać”.

Logiczny. Po co walczyć z uczuciami, skoro można je zbadać? Jednak większość tutaj nie zgadza się, że jest to tylko emocja. Myślą, że to jazda. Stan motywacji. Zachęca nas do pozostania blisko. Zwielokrotniać. Zachowaj wygląd.

Potwierdzają to skanery mózgu. Dane przedstawiła Lucy Brown z Albert Einstein College of Medicine. Miłość aktywuje pień mózgu. Te same ścieżki, które odpowiadają za głód i pragnienie. To nie są wahania nastroju. To jest system przetrwania.

To jest część naszego systemu przetrwania.

Robert Sternberg z Cornell University przyjmuje inne podejście. Triada, że ​​tak powiem. Intymność, pasja i zaangażowanie. Trzy filary podtrzymujące dach. Intymność to bliskość emocjonalna. Pasja to pociąg fizyczny. Zaangażowanie to uparta decyzja o pozostaniu razem.

Sternberg oparł ten model na swoim własnym życiu.

Miał zażyłość z Maryją. W Julii jest pasja. „Nie mogłem oderwać od niej wzroku”. W przypadku Ellen było zaangażowanie. Podzielił swoje serce na trzy lekcje. To zadziałało dla niego.

Naukowcy są zgodni co do co najmniej jednego. Miłość się zmienia. Faza „miesiąca miodowego” jest przeżywana ostro. Intensywne pożądanie trwa maksymalnie rok lub dwa. Potem przychodzi miłość partnerska. Jest bardziej pragmatyczna. Mniej poetyckie. Jednak Koval nie nazywa tego luką, ale kontinuum. Można przesuwać się tam i z powrotem.

Po prostu zakochany? Mają obsesję. Nik zauważa, że ​​przez połowę czasu, gdy są przytomni, myślą o swoim partnerze. Są rozproszeni. Co jest prawdopodobnie niebezpieczne. „Nie sądzę, że nowym kochankom powinno się pozwalać prowadzić samochód” – zażartował. Pisze nawet grant na zbadanie tego zjawiska.

Spotkanie zakończyło się planami opublikowania w najbliższej przyszłości artykułu zawierającego wiele definicji. Swego rodzaju katalog znaczeń. Jestem pewien, że to nie rozwiąże zagadki. Ale miłość jest powodem, dla którego wielu z nas nadal żyje, więc być może samo poszukiwanie jest ważniejsze niż odpowiedź.